Dzieci są najważniejsze: ważniejsze od interesów, od pracy, od odpoczynku - św. Josemaría Escrivá
Fotografie
Video
Linki
1 2 2 2
W grupie Tygrysków (4-latki) Pani pyta: Jakie jest Wasze dzisiejsze zadanie? Dziecko 1: Uśmiecham się do wszystkich. Dziecko 2: Ja już nie muszę - odrobiłem w domu.
4-latek do anglistki "Proszę Pani, ja w sobotę słyszałem jak Pani mówi po polsku...i wszystko rozumiałem!".
4-latek składa życzenia koledze "Życzę Ci aby Twój tata nigdy nie zapomniał Twojej śniadaniówki".
W grupie Sówek (5-latki) - Co to znaczy szarogęsić się? - Ktoś jest szary i robi miny jak gęś.
W grupie Jeżyków (3-latki) dziewczynka do chłopców: - Oj, nie jestem z Was dumna, nie słuchacie Pani.
Ksiądz pyta: "Kto to jest człowiek bezinteresowny?". "Ktoś, kto się niczym nie interesuje" - odpowiada dziecko.
Pani opowiada Tygryskom o Ostatniej Wieczerzy: "I Pan Jezus powiedział: To czyńcie na moją pamiątkę." "O! U mnie w kościele też to leci!" - stwierdza z ożywieniem dziecko :)
Po zaśpiewaniu piosenki dla babci i dziadka. Dziecko 1: A dlaczego najpierw śpiewamy o babci a potem o dziadku? Pani: Bo babcia jest kobietą, a kobiety mają pierwszeństwo. Dziecko 2: Ale moja babcia nie jest żadną kobietą! Jest zwykłą babcią.
Podczas powrotu ze spaceru. Dziecko: Proszę pani, a ja mam kaszel i narty!
Wychowanie religijne. Dzieci kolorują księdza przy ołtarzu. Pani: "Dlaczego twój ksiądz jest cały czerwony? Czyżby był chory?" Dziecko: "Tak, ma bardzo wysoką gorączkę, ale i tak występuje."
Pani: Maryja i Józef nie mieli zbyt dużo pieniędzy. Pan Jezus był Królem, ale nie miał pałacu. Dziecko 1: No i Pan Jezus się urodził w stajence, bo byli tacy biedni. Dziecko 2: I oni nie mieli nawet pieniędzy, żeby kupić kartki i wysłać życzenia!
Podczas mycia rąk przed śniadaniem jeden z Puchatków śpiewa na cały głos: „Słod-kie-go, mi-łe-go ży-ciaaaa!!!”
Na podwórku podczas zabawy. Dziecko 1: A mogę twoją łopatę? Dziecko 2: Tak, ale na tyci malutką godzinkę.
Na podwórku chłopiec wskazując na panią krzyczy do kolegów: "Uwaga! Złodzieje nadciągają z tamtej strony, gdzie tamta pani! Uroczyście zapraszam do wojny!"
Na podwórku Pani widząc, że Puchatek ma coś na brodzie pyta: - Co ty tu masz? - Aaa nic, żołędzia jadłem...
Przed porankiem. Dziecko 1: Pani, dziś chyba nie pójdziemy na dwór, bo pada. Pani: Właściwie to leje.Dziecko 2: No właśnie! Leje jak zebra!